LEC: To był dobry mecz. Fnatic wygrało ligowy klasyk!

Fot. Riot Games

Kontrowersyjne pauzy i szala zwycięstwa rozbujana do granic możliwości – kto czekał na mecz tygodnia LEC, ten się nie zawiódł!

El classico, derby Europy, pojedynek gigantów – tymi wszystkimi określeniami możemy nazywać nie tylko batalie piłkarskie pomiędzy klubami z Madrytu i Barcelony. Podobną otoczkę od kilku dobrych lat tworzą również dwie europejskie potęgi w League of Legends. Przywykliśmy przecież do tego, że bez względu na miejsce w ligowej tabeli, mecze pomiędzy G2 i Fnatic mają swój niepowtarzalny klimat. Bez różnicy czy spotkania odbywają sią w formule BO1, BO3 czy BO5 – zawsze dostarczają nam masy wrażeń. Liczyliśmy na gwiezdne wojny i nie przeliczyliśmy się!

G2 vs. Fnatic

Gragas / Diana / Lucian / Vayne / Thresh vs. Dr. Mundo / Neeko / Irelia / Trisnata / Alistar

Nie zdążyliśmy jeszcze dobrze rozsiąść się w fotelach, a na Rifcie już zaczęło wrzeć! Udane wyłapanie Mikyxa na rzece przy dolnej alei i Upset zdobywcą pierwszej krwi. Druga sytuacja przydarzyła się dopiero 7. minucie, a punktem zapalnym okazała się… żaba w górnym lesie. Poza nią życie oddało dwóch graczy G2 za tylko jeden zgon po stronie Pomarańczowych. Ostatnią sytuacją, którą możemy podciągnąć pod wstępną fazę gry, była wymiana na obiekty pomiędzy junglerami obu ekip. Jankos zabezpieczył Heralda, a Bwipo wziął pierwszego smoka na mapie.

Zobacz też:   Ultraliga: Tydzień niewykorzystanych szans

G2 wzięło się do roboty

Po kilku minutach spokojniejszej rozgrywki otrzymaliśmy kolejne mocne tąpnięcie w okolicach dolnej części mapy. Walka drużynowa została przerwana w samym jej środku! Powodem był błąd techniczny, który zasugerował Hylissang. W jego opinii hexflash, którym próbował przedostać się przez ścianę nie zadziałał w odpowiedni sposób. Przypominamy iż kłopoty z tą runą nie występują od dziś. To właśnie z powodu problemów wewnątrz gry, ta umiejętność nie mogła być wybierana przez zawodników w pierwszym tygodniu letnich rozgrywek LEC. Po około czternastu minutach wróciliśmy do rozgrywki. Teamfight zakończył się ostatecznie wynikiem 2-2, G2 ze względu na lepszą pozycję zgarnęło dodatkowo pierwszego dla siebie smoka. G2 zaczynało się rozpędzać, a dowodem na to był double kill zgarnięty przez Jankosa.

Zobacz też:   Mistrzowie świata pierwszego sezonu to dalej mistrzowie świata!

Fnatic nie oddało pola

W 17. minucie padła pierwsza wieża na konto G2, a chwilę później Nisqy dał się wyłapać na topie. Wszystko wskazywało na to, że Samuraje zaczynają kończyć tę grę. Nic bardziej mylnego. Fnatic zabezpieczyło powietrzną bestię i… znów zażądało pauzy. Tym razem to Bwipo przerwał rozgrywkę skarżąc się na problemy z monitorem. Na szczęście do gry wróciliśmy o wiele sprawniej niż wcześniej. Zrobiło to również samo FNC wygrywając walkę przy Baronie i zyskując to wzmocnienie dla swojej drużyny, przy okazji wymazując jeszcze Jankosa z planszy. Potem wszystko potoczyło się znacznie szybciej. Dwa duże teamfight’y na środkowej alei i powiększająca się przewaga Pomarańczowych. Chwilę po 30. minucie było po wszystkim #FNCWIN!

Better ADC win?

Zwycięstwo Fnatic nie było jasne i klarowne. Mieli oni przewagę na początku spotkania, ale ta z czasem zdawała się topnieć. Finalnie to jednak Bwipo i spółka przypieczętowali zwycięstwo i w tabeli letnich zmagań LEC wskakują na pierwsze miejsce! Realnymi bohaterami tej rozgrywki stali się Panowie grający na skrajnych alejkach. Z jednej strony Adam (5/1/8), a z drugiej Upset (6/1/7) wyciągnęli ze swoich postaci wszystko co mogli. Po drugiej stronie muru nie było tak kolorowo. O ile beczki Wundera okazywały się być dosyć pomocne, o tyle zagrana przez Rekkles’a Vayne nie pokazała pełni swoich umiejętności. Martin, może jeszcze będę żałował swoich słów, ale dziś Fnatic za Tobą nie płacze.