Valorant radzi sobie lepiej niż CS:GO?

valorant omen riot games
Fot. Riot Games

Może zamiast prowadzenia sztucznych wojen, sprawdźmy co robi lepiej Valorant i czy gracze jednej oraz drugiej strzelanki mogą żyć ze sobą w zgodzie?

Wojna o to, która gra jest lepsza

Od jakiegoś czas możemy być świadkami dziwnej wojny, jaka powstała na grupach na Facebooku, czy na Twitterze na temat tego, jaka gra jest lepsza. Już nie tylko gracze i kibice esportowi, ale teraz także dziennikarze i komentatorzy zaczynają atakować Valoranta (czasami też w drugą stronę i temu nie da się zaprzeczyć, ale zdecydowanie częściej to CS ma kompleks). Jest to o tyle dziwne, że przecież obie gry mogą funkcjonować obok siebie i nie byłoby z tym żadnego problemu. W końcu w samych założeniach różnią się od siebie. Nawet jeżeli obie produkcje to strzelanki, to CS:GO jest bardziej realistyczne, a Valorant stawia na bycie „hero shooterem”.

Produkcja Riot Games dopiero co świętowała rok swojego istnienia, a już zdążyła uzbierać całkiem sporą i pokaźną bazę graczy. Jest to aż 14 milionów unikalnych użytkowników co miesiąc. To spora liczba, a także obecnie największy gracz na rynku hero shooterów. Na pewno może to cieszyć fanów tej produkcji lub osób, które czekały na taki powiew świeżości. Bo trzeba przyznać, że ten jest dość spory.

Popularność turniejów taka sama jak w CS:GO

Counter Strike’a to gra wręcz legendarna, która wielu osobom wyznaczyła drogę w życiu. Najważniejsze turnieje są oglądane przez setki tysięcy, a czasem nawet ponad milion widzów. Jednak ostatnio popularność nieco spadła. Dało się to zauważyć podczas IEM Katowice 2021, gdzie w peaku było to zaledwie 550 000 osób. Rok wcześniej było to ponad 1 000 000 ludzi, ale trzeba przyznać, że tamte wydarzenia były bardziej kontrowersyjne. Dla porównania finały VCT Masters Reykjavik oglądało ponad milion kibiców, którzy byli bardzo zaangażowani w pierwszym lan w Valoranta. To duża różnica i widać, że w niektórych regionach, jak np. Ameryka, czy Japonia, gra Riot Games jest o wiele popularniejsza. To duża różnica i dziwić może tylko to, że w Europie jeszcze nie widzimy tego trendu.

Co Valorant robi lepiej niż CS:GO?

Odpowiedź na pytanie postawione w nagłówku można byłoby skrócić do dwóch słów: prawie wszystko. Poczynając od świeższego modelu strzelania, przez komunikacje z graczami odnośnie do zmian, aż po częstotliwość dostarczania contentu. Sami esportowcy też lepiej się czują na scenie Valoranta, niż Counter Strike’a, a przynajmniej takie da się słyszeć głosy u kilku zawodników. System sceny esportowej w grze Riot Games jest bardziej przejrzysty i ułożony. Producent Valoranta jasno określił zasady, a turnieje są ułożone pod kątem tego, jak ważne są i co oferują graczom.

W CS:GO zawodnicy są wręcz przytłoczeni tym, jak dużo jest turniejów o dużą stawkę, a na samą stabilność sceny to też negatywnie wpływa. System esportowy w tej grze należy zaorać i zbudować na nowo lub sobie po prostu odpuścić. Afery związane z ustawianiem meczów, oszukiwaniem przez profesjonalne drużyny i trenerów, aż po skandale związane z powtarzaniem meczów (cześć Flashpoint i Ninjas in Pyjamas). To nie są zdrowe zasady rywalizacji.

Riot Games także o wiele lepiej sobie radzi z budowaniem hype’u i potrafi tworzyć show, jak mało kto. To firma, która przecież od dziesięciu lat ma najpopularniejszą grę esportową na świecie – League of Legends. Teraz przyszedł czas, żeby zwojować też scenę FPS, a do dobrej gry warto dodać też to, jak dobrze sobie Riot radzi z oszustami.

Czym broni się Counter Strike?

CS:GO to już przestarzała gra, zarówno pod kątem mechanik, jak i animacji. System sceny i rywalizacji także jest do bani, a po serwerach wesoło biegają sobie cheaterzy. Jedyne co tak naprawdę broni CS-a to przywiązanie ludzi do tradycji. To po prostu duża marka, ale jak każdy kolos na glinianych nogach, prędzej, czy później upadnie. Miłość kibiców do tej gry jest ogromna. Niestety nie jest ona odwzajemniona przez producenta, który coraz częściej ją traktuje jak niechciane dziecko.

Do tego warto wspomnieć, że grafika w Valorancie jest bajkowa. Starzeje się o wiele dłużej niż taka z CS-a, ale też nie wszystkim musi się podobać wizualnie. To już kwestia gustu i należy to wziąć też pod uwagę.

Valorant jest bardziej dynamiczny i widowiskowy. To nie ulega żadnej wątpliwości. Do tego zdążył już zbudować kilka ciekawych historii na esportowej scenie. Jednak pod tym kątem jest daleko za Counter Strikiem i droga do przebycia w tym wypadku jest jeszcze długa.

Jaka czeka przyszłość obie gry?

Według nieoficjalnych danych, w CS:GO każdego miesiąca gra około 25 milionów graczy. Trudno stwierdzić na ile ta informacja jest prawdziwa, ale jest to przyzwoity wynik. Valorant z kolei już ma 14 milionów. A przecież gra nie zadebiutowała jeszcze w Chinach, w Japonii i Europie dopiero buduje swoją popularność. Nie dodałem do tego grona Ameryki, bowiem tam jest już prawdziwym hitem. Jeżeli Valve nie wprowadzi niezbędnych aktualizacji, to CS może mieć spore problemy, żeby toczyć wyrównaną walkę z Valorantem (bo zdrowa rywalizacja to podstawa). A scenę trzeba zbudować od nowa, bo tylko do tego się nadaje.