Czy skład Astralis da radę rywalizować o czołówkę?

Fot. Michał Konkol / Riot Games
Fot. Michał Konkol / Riot Games

Przedwczoraj Astralis potwierdziło swój skład na sezon 2021 i można zgodnie przyznać, że nie wygląda on najlepiej. Tu się ujawnia jeden z minusów franczyzy.

Niedługo po zakończeniu sezonu 2020 w LEC, Astralis ogłosiło, że pod tą nazwą wystąpi w przyszłym roku. Wszyscy spodziewali się wzmocnień, gdyż 2020 nie był zbyt dobry i przydałyby się roszady. Rzeczywiście Duńska organizacja zmieniła większość zawodników, jednak uważam, że poziom drużyny zdecydowanie spadł. Miałem nadzieje na głośnie nazwiska i mocnych przyszłościowych graczy, a dostaliśmy odgrzewane kotlety.

Zobacz też:   Legenda opuszcza Fnatic! Dołaczy do G2?!

Top: WhiteKnight 🇫🇮

Zacznijmy od górnej alei, która najbardziej zszokowała. WhiteKnight występował już wcześniej w EU LCS, lecz ten sezon był najgorszym w historii istnienia Unicorns Of Love. Warto jednak wspomnieć, że nie tylko Fin był przeszkodą do zwycięstw, ponieważ cały skład wyglądał mizernie. Jednak pamiętajmy, że nawet w najgorszej drużynie można się jakoś wyróżnić, a on tego nie zrobił. Później miał bardzo dobry sezon w BIG, z którym wygrał EU Masters i wtedy był najlepszy moment na jego powrót do LEC. W 2020 ani Fiński zawodnik, ani całe BIG nie pokazało się dobrze, 5 i 7 miejsce w lidze Niemieckiej to porażka. Dlatego nie rozumiem, dlaczego w tym momencie 24-letni zawodnik dostał zatrudnienie w Astralis. Co prawda toplane nie jest najmocniejszą rolą w Europie, ale znalazłoby się przynajmniej paru, a nawet kilkunastu lepszych graczy. Natomiast patrząc na to, że jego poprzednikiem był Alphari, to jest to zmiana na duży minus.

Jungle: Zanzarah 🇷🇺

O Rosyjskim junglerze możemy powiedzieć sporo dobrego. Jednak czy jest najlepszy na swojej roli, poza zawodnikami LEC? Moim zdaniem nie, Shlatan, Tynx, czy Elyoya wyglądają solidniej. Bardzo wielu ekspertów wskazuje na to, że jest to zawodnik sprawujący się bardzo dobrze na tankach, lecz średnio na innych postaciach. Także tym razem Zanzarah miał szczęście, ponieważ jego postacie akurat były w mecie. Należy też pamiętać, że ma już 24 lata na koncie oraz jeden występ w serii BO5, w LEC. Tam pokazał się całkiem nieźle, aczkolwiek Origen przegrało wtedy 2-3. Natomiast potencjału i ciekawego spojrzenia na grę nie można mu odmówić. W dodatku można go nazwać przedstawicielem Ultraligi w LEC, a osobiście z pewnością będę mu kibicował.

Mid: Nukeduck 🇳🇴

24-letni Norweski środkowy jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w LEC, a mimo to nic jeszcze nie wygrał. Karierę zawodnika EULCS/LEC zaczynał w 2013 i od razu awansował na worldsy z Lemondogs, gdzie niestety nie wyszedł z grupy. Do głównej ligi w Europie wrócił w 2015 roku, zasilając Team ROCCAT. Tam pierwszy split był kompletną klapą, ale w drugim szło już lepiej, a Nukeduck był najlepszym graczem w swoim zespole. Mimo to ROCCAT jedynie otarło się o awans na mistrzostwa, ale przynajmniej Norweg miał za sobą solidne występy. Następne dwa lata były znacznie gorsze, ponieważ Nukeduck w Vitality nie osiągnął nic, a sam również nie grał najlepiej.

Właśnie dlatego projekt Schalke w 2018 roku był bardzo ważny, patrząc na jego przyszłość. Na szczęście się udał, a Norweski środkowy miał mnóstwo meczów, w których prowadził drużynę do zwycięstw. Jednak w decydującym starciu S04 przegrało 1-3 z G2 Esports i nie dostało się na wolrdsy. Potem przyszedł czas Origen i o ile wiosenny split 2019 był naprawdę bardzo dobry i mówiło się o “roku kaczki”, to letni split okazał się klęską. Natomiast 2020 rok był już cieniem dawnej formy Nukeducka, który moim zdaniem był najgorszym punktem swojej drużyny. Także nie jestem za bardzo przekonany do wyboru tego gracza na środkowego Astralis, gdyż jest wielu lepszych midlanerów z Europy.

ADC: Jeskla 🇸🇪

Teraz czas na dolną aleję, która również nie zachwyca, ale daje parę powodów do zadowolenia. Jeskla zagrał kilkanaście gier w LEC, w 2019 roku. Uważam, iż radził sobie całkiem nieźle, a wraz z Mystiquesem tworzył stabilny duet, aczkolwiek nie było też w tych występach fajerwerków. Następnie przyszedł czas na występy w mousesports. Z myszkami dwukrotnie awansował do top8 EU Masters oraz zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo ligi Niemieckiej. Za to na koniec zatriumfował w Grand Finals Prime League. Moim zdaniem 20-letni Szwed jest najmocniejszym punktem tego zespołu i cieszę się, że dostał drugą szansę.

Support: Promisq 🇸🇪

Gdy w 2018 roku H2k z Promisq w składzie robiło 2-16, a sam Szwed w połowie splitu pisał na swoich mediach społecznościowych, że już go ta gra nie obchodzi. To chyba większość społeczeństwa miała nadzieje, że już go nie zobaczy, gdyż ten zmarnował kolejną swoją szansę gry na najwyższym szczeblu. Ten rzeczywiście nie znalazł się w żadnej drużynie w czołowej lidze, jednak troszkę później wszedł na ławkę do G2 Esports. Zagrał łącznie dwie gry za kontuzjowanego Mikyxa i obie przegrał. Za to miesiąc później otrzymał złoty medal za wygraną na Mid Season Invitational 2019, nie grając żadnego spotkania. W 2020 przeszedł do mousesports, w którym utworzył duet z wyżej wspomnianym Jesklą.

Odnośnie do ich wspólnych występów w 2020 roku, warto przywołać słowa Puki Style, który stwierdził, że na ich duet grało mu się najciężej z botlanów, z lig regionalnych. Aczkolwiek myślę, że nie jest to dolna aleja na miarę czołowej szóstki LEC.

Co gdyby nie franczyza?

Warto również wspomnieć o tym, że gdyby nie franczyza i drużyny miałyby możliwość spadku. To Astralis postawiłoby bardziej na jakość, niż na cenę, gdyż tak zamiast składu z potencjałem na top3, mamy niskobudżetową ekipę.