“Nowy” skład Illuminar!

illuminar
fot. Illuminar

Wczoraj polski internet obiegła informacja o “nowym” składzie Illuminar z angażem m.in Grubego. Jak to jednak wygląda w praktyce?

  • Gruby
  • Sidney
  • Morelz
  • Markoś
  • Mouz
  • Bogdan (trener)

Tak wygląda pełen skład Illuminar. Po kilkumiesięcznej ciszy, gdzie jedyną oznaką życia organizacji było podsumowanie roku 2020, podziękowania za tytuł drużyny roku, czy informacje o dywizji lola, bez jakiejkolwiek zapowiedzi, teaserów czy zagadek, o 19:45 został przedstawiony pełny roster.

Odgrzewany kotlet

Co można powiedzieć o tej drużynie? Mimo że w takiej konfiguracji jeszcze tych graczy nie widzieliśmy, to i tak towarzyszy mi wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Illuminar miało szanse na angaż kogoś z zewnątrz, próbę pokombinowania ze składem, czy nawet podjęcie się budowy międzynarodowego mixu. Skończyło się jednak na przygarnięciu solidnych, lecz odrzuconych przez ostatnią shuffle graczy.

Na co stać “wyrzutki”?

Nie zrozumcie mnie źle – nie mam nic do żadnego z zawodników. Uważam ich za stabilne marki, grające na pewnym stałym poziomie (w szczególności mouz). Czy jednak tego oczekiwaliśmy? Czy nie właśnie w ten sposób budowane były polskie super-mixy, które kończyły żywot po paru miesiącach? Dziwi mnie mocno to pójście na skróty. Ten format (brania znanych nazwisk i mieszanie raz na jakiś czas) był już w polskim CS’ie próbowany i nigdy nie wyszedł.

Zobacz też:   Żegnamy Actina PACT, witamy MAD DOG'S PACT!

No dobra, ale czy była jakaś alternatywa?

Illuminar miało moim zdaniem dwa wyjścia. Jednym z nich było to, na co finalnie padło, czyli kolejna mieszanka znanych nazwisk. Drugą opcją był trend brania do składu trzech znanych nazwisk, oraz dwóch młodziaków (liczby są z IBZD). W obydwu przypadkach nie mamy gwarancji sukcesu, ale w tym drugim przynajmniej mamy pewną linię obrony. Mimo że “wychowanie” csowego młodziaka wymaga o wiele większego nakładu czasu, odpłacić się to może nie tylko dobrymi wynikami, ale wytrenowaniem (odkryciem) prawdziwego talentu, który poradzi sobie również poza polską sceną. Idealnym przykładem jest Dycha. Tą samą drogą poszło Honoris i chwała im za to, bo mimo średnich wyników, wszyscy nadal wierzą, że z projektu może wyjść coś fajnego. W przypadku słabych wyników Illuminar V3 więcej będzie śmiania się, że polska scena wpadła kolejny raz do tej samej dziury i nie uczy się na błędach, niż słów wsparcia.

I bardzo słusznie!

Będę pierwszym, który pochwali wychodzących spoza strefy komfortu w budowie składu, oraz pierwszym, który skrytykuje kolejną zabetonowaną drużynę.

Nie zrozumcie mnie jednak źle.

Illuminar, moim marzeniem jest, by za pół roku ten artykuł odbił mi się czkawką, gdy będę oglądał jak rozgrywacie Astralis na decydującej mapie finału dużego turnieju. To, że pozwalam sobie na odrobinę krytyki jeszcze przed oficjalnym meczem, nie znaczy, że nie przysiądę do niego i nie będę kibicował. Taki już los polskiego kibica, że klnie na drużynę raz po raz, a jak przychodzi co do czego, to i tak cieszy się z każdej wygranej rundy.