Ostatnie spotkania pierwszej rundy LEC za nami!

lol lec fnatic bwipo
Fot. Michal Konkol / Riot Games

Szkoda trochę że nie zobaczyliśmy już pojedynku 0-7 Vitality vs 0-7 Schalke, jednak jak myślę o tym na kogo wygrało wcześniej Schalke (G2), to faworytem tego spotkania mogła być tylko jedna drużyna!

Misfits vs MAD Lions. Drużyna króliczków dość pewnie wygrywa mecz na lwy! Pierwsze co przychodzi mi na myśl po zobaczeniu tego meczu to Febiven i Razrok, wykluczający raz za razem Humanoida, który nie miał za dużu do powiedzenia. Bvoy i Denyk z kolejną naprawdę dobrą grą. Ten pierwszy świetnie potrafił pokazać nam jak bardzo zbalansowanym bohaterem jest Aphelios. Dan Dan pokazywał się najczęściej w walkach drużynowych z naprawdę dobrymi ultami na Settcie. MAD ze średnią grą. Shadow w early przyćmiony przez właśnie Razroka, który wyprzedzał go o krok i to właśnie Shadow na Lee Sinie musiał odpowiadać Sejuani, a nie na odwrót. Carzzy i Gistick nie widoczni jakoś dużo, nie jestem ostatnio fanem Miss Fortune, bo naprawdę ciężko dobrze nią zagrać na takie kompozycje rozdzielające się i robiące młyn, gdzie Sett jest najlepszym przykładem takiego bohatera, robiącego młyn, wchodzącego gdzieś z flanki. Ładna gra Misfits i piękne walki drużynowe, które doprowadzają do ich wygranej.

Schalke04 vs Team Vitality. Schalke z kolejną dobrą grą! Na początku meczu mogliśmy zobaczyć kilka pro aktywnych zagrań od Vitality, co chociażby świadczyło o pierwszych dwóch zabójstwach na mapie. Następnie jednak Vitality schowało się w swój cień i potulnie przyjmowali to co Schalke robiło sobie na mapie. 4 smoki do jednego i dusza oceaniczna. Oddany Nashor i w zasadzie za chwilę ostanie walki, wygrane przez Schalke i doprowadzenie do końca gry. Abbedagge na Viktorze kocur, Odoamne świetny występ na Aatroxie, praktycznie można tutaj pochwalić każdego zawodnika Schalke, bo zagrał co najmniej dobre spotkanie. Czego w ogóle nie można powiedzieć o Vitality. Ich gra jest tragiczna, widać że coś tam mocno nie gra i są im potrzebne zmiany dość szybko.
Warto wspomnieć jako ciekawostkę, że Vitality zdobywając pierwsze dwa zabójstwa przez całą dalszą grę zdobyło już tylko jedno, kończąc cały mecz tylko z trzema zabójstwami!

G2 Esport vs Excel Esports. Na początku warto wspomnieć, że Micky bierze w tym meczu Vayne na mida przeciwko Ornnowi Perkza. Cały mecz wcale nie wygląda źle, mimo wszystko mamy tutaj dość konkretna dominację ze strony samurajów. Bardzo ładny mecz Jankosa, który zakończył grę z statystykami 9/1/9, niemalże sam wygrywając ta mapę. Perkz, który był już od środkowej fazy gry, praktycznie nieśmiertelny co pozwalało mu na świetne inicjacje, jedna z nich mogliśmy zobaczyć chociażby na topie, gdzie stał tankował towera i po całej akcji miał jeszcze spokojnie połowę zdrowia. Caps zasłużył na pochwale bo w ostatnich meczach nie szło mu zbyt dobrze, jednak dziś było widać jego starania i o wiele lepsze spotkanie niż we wcześniejszych meczach.

Zawodnicy Excel naprawdę się starali, w większości sytuacji to jednak G2 wychodziło lepiej na walkach drużynowych, zrównywaniu celów na mapie i chociażby łapaniem przeciwników. Po prostu dziś G2 było lepszą drużyną i to oni zgarniają to zwycięstwo.

Origen vs SK Gaming. Ciekawe i warte obejrzenia spotkanie. Było kilka ładnych zagrań SK, które zaraz spróbuję Wam przybliżyć, ale mimo tych kilku akcji była to dominacja OG. Osobiście byłem pozytywnie zaskoczony aktywnością Jenaxa na Settcie, których raz za razem próbował kogoś łapać za pomocą swojego ultimate na przykład teleportacją na plecy przeciwników czy zabicie samodzielnie Upseta, który zostaje wykapany bez summonerów. To co zasłużyło na pochwałę w tym meczu, to dobre combo na dolnej alei Miss Fortune i Nautilusa. Naprawdę podobało mi się to jak Origen potrafiło to wykorzystywać i łączyć te dwa ultimaty ze sobą, co przyczyniało się do wyłapywania zawodników drużyny przeciwnej. Dużo robotę tez zrobiło wzięcie Nidalee dla Xerxiego, gdzie jego przeciwnik na Karthusie nie mógł wiele zrobić przeciwko niemu w early co skutkowało między innymi, wzięciem na początku free smoka czy też Heralda.

Origen zagrało lepsza grę, głównie drużynowo, mimo że SK nie zagrało słabego pojedynku i myślę że należą im się też brawa za podjęcie ciekawej próby walki z tak dobrą drużyną.

Fnatic vs Rogue. QUADRAKILL DLA REKKLESA! PENTAKILL DLA REKKLESA! Moim zdaniem już draft bym mocno przegrany po stronie Rouge, mimo że nie był zły. Bwipo bierze Zaca, na którym robi świetne inicjacje, jest niesamowicie tankowny, a do tego leczy się dzięki podnoszeniu umiejętności W. To jak się okazało był wybór wygrywający grę Fnatic, ponieważ przeciwnicy nie mieli jak na to odpowiedzieć a już na pewno jak tego zabić. Co by tu dużo mówić Rekkles z statystykami 10/0/7, moim zdaniem mniej znaczący co Bwipo, w sumie odpalił się dopiero w środkowym etapie gry, gdzie dostał za darmo cztery zabójstwa przy midzie, a następnie robiąc jeszcze pente na koniec w bazie przeciwnika. Nemesis znów bardzo dobry występ na Ornnie ładnie potrafił inicjować walki. Selfmade z ładna gra na RekSai, wykluczał przeciwników i w zasadzie z ładnymi gankami, jak i samą aktywnością na mapie. Fnatic grało lepszą Ligę, lepiej radzili sobie drużynowo, przejmowali więcej rzeczy, wygrywali swoje linie. Rogue próbowało, ale końcowo zagrali słaba grę, co skutkowało dość łatwą wygraną dla Fnatic.

Całkiem ciekawe pojedynki, lecz nie było dużo zaskoczeń, warto jeszcze kolejny raz podkreślić i docenić sposób w jaki Fnatic wygrało na Rogue!

Drugi dzień to był jeden wielki młyn! Tym razem dużo zaskoczeń i spotkań, które nie raz kończyły się tak, że sam nie chciałem w to uwierzyć! Jeśli nie widzieliście tego dnia, to naprawdę warto obejrzeć sobie gdzieś powtórkę.

Team Vitality vs SK Gaming. Vitality wygrywa swój pierwszy mecz po niezwykle ciekawym spotkaniu! Kto nie oglądał, niech włączy powtórkę! Może i było tutaj strasznie dużo błędów ze strony obu ekip jak i chaosu, a zwrot akcji, gonił zwrot akcji.

Trick umierający na pierwszym baronie, od barona! Kradzież trzeciego smoka przez Skeanza! Aż dwa barony na konto drużyny Cabocharda! A na końcu jeszcze teleport do bazy przeciwnika i backdoor od Sakena! Oj działo się działo. Skeanz zagrał całkiem przyjemnego do oglądania Gragasa. Miał kilka ładnych beczek, ale czasami tez wejścia nie udawały mu się to tak dobrze. Kompozycja Comp + SteelBack zaczyna powoli działać, strzelec zakończył ten mecz z statystykami 8/1/8, a jego wspierający z 2/2/15, będąc bardzo mocną stroną swojej drużyny w tym meczu. Wspominając te mocne strony, to na pewno trzeba tutaj podkreślić Cabo. Bardzo ładne wejścia i pozycjonowanie się w walkach drużynowych. To ile obrażeń potrafił wykręcić z W, ładny Sett w jego wykonaniu, który nie zginął w tym meczu ani razu! Sacre na Aatroxie naprawdę się starał i wiele walk drużynowych wygrywali dzięki niemu lub było dzięki nie mu blisko wygrania. Również Crownshot, zagrał ok mecz na tej Miss Fortune. Jenax, często dawał się wyłapywać na Azirze, jak i sam nie zagrał jakiegoś świetnego meczu.

Schalke04 vs Excel Esports. Kolejny dzień w którym bardzo dużo się dzieje i ten mecz przynosi nam dużo ciekawych akcji! Schalke ładnie otwiera spotkanie zabójstwem na topie, następnie Abbedagge soluje na midzie Mickyego. Excel natomiast stara się grać w tym czasie mapą i chociażby biorą smoka piekielnego, wyłapując też gracza środkowej alei Schalke grającego Viktorem. Następnie z ciekawych wydarzeń baron wpada na konto Excel, gdzie jednak Schalke wyłapuje trzech graczy i ich zabija (tylko Patrik i Expect zostają przy baronie). Następnie po chwili następuje bardzo długa walka, którą raczej wygrywa Schalke, lecz jest bardzo wyrównana.

Kolejny baron dla Excel, które zaczyna wchodzić do bazy Schalke. Świetna obrona chociażby ze strony Abbedagge na topie, który zmusza dwóch rywali Khartusa i Gankplanka na odwrót, praktycznie sam. Excel udaje się zdobyć tylko inhibitor na bocie, po czym musza wycofać z bazy rywala. Jeśli jeszcze nie znudziliście się ich walkami to na następną czas na starszym smoku! Bardzo ładny fight Patrika, który nie mal że od razu wymazuje Dreamsa! Końcowo to Schalke przejmuje smoka, lecz nic im on nie da, bowiem w całym tym zamieszaniu Expect teleportuje do minionów w bazie przeciwnika i sam kończy ten mecz!

Misfits vs Rogue. Misfits już od początku meczu nie do końca wiedziało co maja robić na mapie. Ich akcje nie wyglądały tak dobrze jak w poprzednich meczach, lecz nie było aż tak źle. Bardziej to Rogue nie domagało na początku, first blooda oddaje Finn na topie, następne drużyna Bvoya zabiera smoka i zabija cała dolna alejkę drużyny przeciwników! Następnie nie dzieje się dużo – Dan Dan bierze wieżę na topie, Misfits zbiera kolejnego smoka, raczej spokojna gra obu drużyn. Razem z Heroldem Febi z ekipa biorą dwie wieże, jednak to Rogue za darmo w zasadzie zabezpiecza dla siebie smoka piekielnego, wyłapując zaraz leśnika drużyny przeciwnej w lesie, jak i Dan Dana który chwile wcześniej teleportował na ich plecy.

Misfits podejmuje barona i udaje im się go zgarnąć, oblężenie im jednak się nie udaje, bo Rogue świetnie odpowiada na zagrania króliczków. Ponownie dochodzi do większej walki dopiero przy smoku, którego zabiera Razrok w tym całym chaosie. Rogue zabiera jednak żniwa zabijając wszystkich graczy drużyny przeciwnej i dzięki temu biorąc inhibitor na midzie! W ostatniej walce drużynowej tego spotkania wygrywa Rogue, co pozwala im już po prostu zakończyć ten mecz. Bardzo ładna gra z ich strony, draft również tez robił robotę, bo połączenie Yummi z Ezrealem i Aatroxem jest po prostu super silne.

G2 Esports vs MAD Lions. Początek zdecydowanie należał do G2, które ładnie grało całą mapą. Jankos z dobrymi gankami na Sejuani zapewnił pierwsza krew na bocie, następnie ładna odpowiedź na Herolda robionego przez lwy, gdzie nagle zabiera go Caps, a sama jego drużyna wyciąga z tego jeszcze dwa zabójstwa! Następnie jednak nie jest zbyt kolorowo dla G2. Wunder daje się wyłapać na topie, następuje niefortunna walka w której się rozdzielają i ginie Perkz oraz Mikyx, dzięki czemu MAD wraca do gry. Humanoid pierwszego dnia nie miał dobrej gry, ale na LeBlanc przeciwko G2 potrafił robić cuda. Baitował, uciekał, zabijał na bocznych alejkach, po prostu super było go oglądać.

Nawet nie ma co się bardziej rozpisywać bo w dalszej części meczu to po prostu G2 dostaje trochę po tyłku od Lwów, bo Taric kontruje całkowicie kompozycję samurajów i przegrywają oni walkę za walką. Jankos też na swoim instagramie wypowiadał się, ze mimo wszytko jest zadowolony z tego meczu, bo nie będzie musiał grać więcej Sejuani.

Origen vs Fnatic. Zacznijmy od tego że Mithy (trener Fantic) zesmurfował sobie ten draft i jak to pisał Selfmade, gdyby to były scrimy drużyna przeciwników by z automatu prosiła o remake draftu! Origen dostało Sorakę, jednak została ona tak naciskana toną obrażeń od Fantic ze nie mogła praktycznie nic robić w walkach drużynowych. Do 12 minuty, Alphari został już dwa razy wyłapany raz ma topie i raz na środkowej alei. Bwipo zabija 1 na 1 Nukeducka na topie, następnie trochę OG wraca trochę do gry po ładnej walce na midzie. Upset z Destiny, oczywiście grają bardzo ładnie i widać ze ciągną grę drużyny. Ale zaraz na bocie ma się wydarzyć przepiękny fight dla Fnatic, w której Bwipo na Pantheonie dostaje triple killa! Potem są jakieś łapanki ze strony OG, ale to Fantic przejmuje wszystko, wygrywa walkę za walką i widać że drużyna “kaczki” nie będzie miała dużo do powiedzenia w tym meczu. W skrócie wygrany draft bardzo, co z automatu wygrywa grę takiej drużynie jaką jest Fnatic. Cieszę się z ich gry bo wyglądają coraz lepiej i liczę że Selfmade będzie mógł niedługo nawet powalczyć z G2 o tytuł mistrza LEC!

Podsumowując – kolejny tydzień już za nami, warto podkreślić że to Fnatic pierwszego dnia wygrało na Rogue, a drugiego dnia przegrały wszystkie pierwsze miejsca, dzięki czemu drużyna Rekklesa wchodzi na szczyt LEC i aktualnie mamy już cztery drużyny z wynikiem 7-3! A Rogue i MAD brakuje tylko 1 zwycięstwa do pierwszego miejsca! W LEC się dzieje i ten Split wyglada naprawdę dobrze!