Polacy w Valorancie: sztuka budowania ogromnych emocji

acend skład valorant
fot. Riot Games / mgaesports.com

Polacy w Valorancie od samego początku profesjonalnej sceny przynoszą nam ogromne emocje. Nie inaczej jest podczas VCT Berlin!

Prawdziwy rollercoaster emocji w VCT Berlin

Od samego początku profesjonalnych rozgrywek w Valorancie zawodnicy z Polski gdzieś tam przewijają się w najlepszych, europejskich drużynach. Tak było przecież za czasów świetności G2, gdy w drużynie grał m.in. paTiTek, a później także zeek. Byliśmy już świadkami wielu emocjonujących starć, wzlotów i upadków Polaków w Valorancie. Boleśnie to odczuł m.in. zeek, który nie grał w G2 Esports zbyt długo, a teraz pokazuje, że jego odsunięcie od składu było absurdalne.

Jednak chyba nie było jeszcze spotkania, które przyniosłoby polskim kibicom tak ogromne emocje, jak czwartkowa rywalizacja Acend z SuperMassive Blaze. Przegrany odpada z turnieju, wygrany gra dalej i trafia na 100 Thieves w play-offach. To już wiedzieliśmy jeszcze przed pierwszymi strzałami, jakie padły na mapie. Stawka ogromna, potencjalnie walka o wyjazd na Worldsy. Co więcej, przed turniejem Acend przez wielu ekspertów, w tym np. naszą redakcję, było uznawane za faworyta obok takich ekip jak Gambit, czy Sentinels.

Starxo królu złoty

Mecz Acend z SuperMassive Blaze od początku układał się źle dla drużyny Polaków. Acend przegrało na Ascencie 6:13, ale to akurat był wybór właśnie SMB. Mapa bez większej historii, totalna dominacja Turków. Następnie przyszedł czas na Binda, który akurat padł łupem Acend, wygrany do siedmiu. Na koniec więc byliśmy świadkami trzeciej, ostatniej już mapy. Wygrany gra dalej, przegrany odpada – stres był nie tylko dla zawodników, ale także kibiców. Drużyny szły łeb w łeb, dosłownie punkt za punkt w pewnym momencie.

I właśnie w najważniejszych rundach wiele ważnych, kluczowych wręcz eliminacji zdobył starxo. Polski strzelec grający Sage łącznie zdobył “zaledwie” 18 eliminacji, ale były one niesamowicie ważne i w wielu polskich domach przyniosły okrzyki radości. Esport oglądam już od prawie 10 lat, ale takiego wybuchu radości nie pamiętam. Zresztą, zobaczcie sami jak to wyglądało:

Na pochwały zasługują także zeek i cNed. Polak na Raze zdobył łącznie aż 27 eliminacji, a Turek swoją Jettką pokonał rywali 24 razy. To liczby, które na tak wysokim poziomie (bo przecież do Berlina zjechały się same najlepsze ekipy) robią ogromne wrażenie.

Sztuka budowania emocji

Na początku przygody z Valorantem ludzie nie do końca byli przekonani, czy Riot Games zbudowało grę, która pod kątem esportowym będzie przyciągać tylu ludzi i takie emocje. Jednak już teraz wiemy, że twórcy Lola zrobili to po prostu świetnie. Tak dużych pokładów emocji nie przeżywaliśmy od dawna, a przynajmniej nie z udziałem Polaków, bo Ci notorycznie zawodzą w CS:GO i nie najlepiej sobie radzą w Lolu w tym sezonie.

Zjawisko budowania emocji w Valorancie dobrze pokazują także liczby, jakie na Twitchu kręci VCT Masters Berlin. Spotkania fazy grupowej w jednym monecie oglądało prawie 800 tysięcy osób. To więcej niż finał najważniejszych turniejów w CS:GO. Nie wiemy, czy w finale VCT Berlin będziemy świadkami rekordu, ale wiemy, że mamy świetne podwaliny pod kolejne lata.

Acend z arcytrudnym wyzwaniem

Teraz Acend czeka jednak arcytrudne wyzwanie. Do Berlina starxo i spółka przyjechali jako faworyci, ale szybko okazało się, że na lanie nie grają już tak dobrze. Część ekspertów to przewidziała. Teraz w fazie pucharowej drużyna Polaków musi więc zagrać co najmniej dwa razy lepiej niż z turecką drużyną. 100 Thieves bowiem nie będzie wybaczać błędów. Amerykanie są zdecydowanymi faworytami, ale to właśnie sprawia, iż Acend może się czuć komfortowo.

Gdzie obejrzeć spotkanie 100 Thieves – Acend? Jeżeli chcesz z polską transmisją, to polecamy zajrzeć na kanał Polsat Games. Najlepsi komentatorzy Valoranta z naszego kraju poprowadzą transmisję wszystkich, piątkowych spotkań!