Nisqy: powrót z Ameryki był dla mnie ogromnym testem

nisq fnatic league of legends
Fot. Michał Konkol / RIot Games

Zasmakował już Worldsów oraz potyczek na europejskiej, jak i amerykańskiej scenie. Czym jeszcze może zaczarować nas środkowy Fnatic, Nisqy?

Urodzony w Belgii, 23-latek właśnie po raz drugi w swojej karierze ma szansę posmakować największej, międzynarodowej imprezy. Wraz z Fnatic, po bardzo zaciętym boju, którego stawką był awans na Worldsy, wyeliminował G2. Jednocześnie pozostawił Pomarańczowych w walce o miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Ostateczne rozstrzygnięcia jeszcze przed nami, ale wiemy już jedno – Nisqy chce w nich błyszczeć!

Yasin wędrowniczek

Powiedzieć, że Nisqy jest niezłym podróżnikiem, to w sumie nie powiedzieć nic. Swoją przygodę zaczynał od mniejszych europejskich formacji. Zdążył zwiedzić ich aż sześć, z krótką przerwą na turecką drużynę. Podczas tej tułaczki zahaczył się nawet o akademię Fnatic. W tym jednak czasie do głównego składu wskakiwał Caps, co nie dawało młodemu Belgowi szans na pierwszy garnitur tej organizacji. Postanowił więc poszukać szczęścia za oceanem. Od tego czasu wystąpił już dwukrotnie na najwyższym poziomie rozgrywkowym EU i NA z mniejszymi i większymi zwycięstwami.

Zobacz też:   Zmiana pokoleniowa w G2? Kilka słów o tym jak Superteam nie wypalił

O sukcesach, słów kilka

Pierwsze kroki na amerykańskiej ziemi postawił w EnVyUs. Tam jednak przygoda zakończyła się na miejscach 5-6 po pierwszej rundzie fazy play-off. Po tym przetarciu postanowił wrócić do Europy i razem ze Splyce powalczyć o wyjazd na Mistrzostwa Świata. Było bliżej niż dotychczas, ale wciąż nie idealnie. Jednak powiedzenie “do trzech razy sztuka”, tym razem oddało z nawiązką i po dwóch dobrych splitach (z powrotem w Ameryce) udało się to w barwach C9. Nisqy wywalczył z Chmurkami także zwycięstwo w wiosennej odsłonie LCS 2020 i po mniej udanym lecie wrócił do Europy, by grać dla Fnatic. Pierwszym poważnym osiągnięciem okazała się być zdobyta kwalifikacja na Worldsy, choć sam styl jej uzyskania pozostawił wiele do życzenia.

Do ideału (nie tak) daleko

Nisq prezentuje formę zbliżoną do tego, co obecnie pokazuje nam całe Fnatic. Jest dobrze, solidnie i cały czas do przodu, ale do perfekcji na pewno jeszcze wiele brakuje. Sam zainteresowany widzi to w ten sposób:

“Powrót z NA był dla mnie ogromnym testem, musiałem się sprawdzić przeciwko europejskim midlanerom, żeby przekonać się, czy jestem tak dobry jak myślałem. Dzisiejsza wygrana jest dla mnie dowodem, że jestem jednym z najlepszych w Europie, a Worldsy będą testem tego, jak wypadam na tle graczy z całego świata.”

Mobilizacja i świadomość własnych możliwości jest godna uwagi. Nierozstrzygniętym pozostaje jednak pytanie – narcyzm, czy realna ocena swoich możliwości? Jeżeli opcja nr. jeden, to zaraz się o tym przekonamy. Jeśli natomiast nr. dwa, to dowiemy się tego być może w jakimś… finale Worldsów? Do odważnych świat należy. Sprawdźmy, czy do głoszących odważne tezy również!