Podczas fazy pucharowej League Champions Korea, jak dotąd nie ma niespodzianek

lol lck t1 faker
Fot. LoL Esports

W pierwszej rundzie po dość wyrównanym meczu między DAMWON Gaming, a KT Rolster, zwycięsko z serii wyszedł Nuguri i spółka.

Była to bardzo wyczerpująca seria BO3, zakończona wynikiem 2-1, która przyniosła nam masę dziwnych wyborów i podkręceń takich jak Kog’Maw, który zaczyna powoli wracać do mety, czy Kalista na górnej alejce, trend panujący w Korei od paru tygodni.

Pierwsza mapa, wygrana przez DAMWON została wygrana w późniejszej fazie gry, gdzie mieli lepsze skalowanie, Kassadin na szesnastym poziomie, czy Camilie, która radziła sobie z Aatroxem na bocznej alejce, o czym może świadczyć przewaga w zabitych stworach na koniec gry, która wynosiła aż 152. Druga mapa, wygrana przez KT Rolster, czyli Pantheon, który okazał się kompletnym niewypałem, a do tego kontra na środkowej alei w postaci Galio na LeBlanc. Doskonałym wyborem dla KT Rolster okazał się też Varus pod destrukcję sparowany z Morganą, która bardzo dobrze radziła sobie też na Pantheona czy LeBlanc, a ShowMaker tym razem nie mógł za wiele po czarować. Trzecia mapa, czyli gra o wszystko, gra o być albo nie być dla obu ekip. DAMWON Gaming poszło w staro szkolną kontrę na górną alejkę, czyli Jayce w Aatroxa, co pokazywał nam choćby TheShy w 2018 roku podczas półfinału Mistrzostw Świata IG vs G2. W odpowiedzi do Kalisty i Tarica została wybrana dolna alejka złożona z Kog’Mawa i Thresha, który patrząc na ogólny przebieg rozgrywki, mógł w spokoju dobijać stwory i gromadzić złoto w kieszeni, zawsze mając latarnię Thresha w pogotowiu. DAMWON wygrało podobnie jak w pierwszej mapie, wzięli skalującą kompozycję i gdy doszło do późniejszej fazy gry, to nagle pojawił się Corki na trzech przedmiotach, czy Kog’Maw który zaczął topić Sejuani i Aatroxa. Ta gra podkreśliła przewagę strony czerwonej nad niebieską, ponieważ wygrywały drużyny startujące na czerwonej stronie mapy.

Takim oto sposobem DAMWON przeszło do następnej rundy, gdzie czekali na nich
gracze DragonX, którzy pragnący dogonić Gen.G i T1 uplasowali się na trzecim miejscu w tabeli. Po pierwszych dwóch mapach tej serii BO5 myślałem, że skończy się na trzech, gdyż dwie poprzednie zamknięto w odpowiednio 31 i 32 minuty na korzyść DragonX. Jednak nic bardziej mylnego. Dobre fazy wyborów ze strony Nuguriego i spółki sprawiły, że wygrali dwie kolejne mapy w bardzo czystym, choć emocjonującym stylu, wykorzystywali przede wszystkim błędy ze strony DragonX, którzy ewidentnie rozluźnili się po dwóch wygranych. Tak gracze DAMWON stanęli przed szansą zrobienia tzw. reverse sweepa, czyli odwrócenia losów serii, gdzie ze stanu 2-0, drużyna przegrywająca wygrywa trzy mapy z rzędu. Niestety, DragonX nie zostawiło suchej nitki na młodych graczach formacji DAMWON. Tym samym smoki awansowały do półfinału, gdzie czekali na nich gracze T1 z Fakerem na czele.

W półfinale drużyna Dorana została pokonana przez trzykrotnych mistrzów świata, 3-1. Pierwsza gra od początku do końca była pod dyktando T1. Wybór Gravesa mógł zadziwić, ale był to jeden z klocków układanki. Graczom DragonX nie pomogło nawet przeniesienie Viktora na dolną aleję, gdzie Deft nie za bardzo sobie poradził. W drugiej grze, która przebiegała bardzo podobnie, widać było, że smoki chcą wygrać, wybrali niekonwencjonalne wybory takie jak Kalista na środkowej alei, czy Jarvan IV na wsparciu. Canna zagrał bardzo dobrą grę, za którą zgarnął MVP, popisał się genialnym zagraniem, ogrywając dwóch graczy DragonX i dał czas swojej drużynie na dołączenie. Trzecia gra, to znowu podkręcenie, tym razem od strony T1, wybór Luciana na górną alejkę i Rumbla na środek mógł ponownie zdziwić, choć gra była bardzo spokojna i Smoki bardzo dobrze operowały Jaycem i Aatroxem na bocznych alejkach. Czwarta ostatnia gra, gdzie w ręce Dorana wpadł ten nieszczęsny Lucian, którym po prostu zintował. Teddy na swojej Kaliście i Faker na Corkim brzmi jak skalowanie, nic bardziej mylnego mapa trwała poniżej trzydziestu minut, a strzelec T1, przypomniał, dlaczego wyklucza się przeciwko niemu Kalistę.