Boisz się ciemności? A gier online zamiast sceny?

nocturne
Fot. League of Legends

W ostatniej serii Cloud9 ich jungler Blaber, zagrał dość rzadko wybieranym na profesjonalnej scenie bohaterem, jakim jest Nocturne.

Nocturne wybrany został w dwóch pierwszych grach, gdzie Cloud9 dosłownie zmiotło swoich rywali i odniosło druzgoczące zwycięstwa. Zmusili oni też w taki sposób Evil Geniuses do wybanowania w następnych dwóch grach tego bohatera.

Z wytłumaczeniem tego wyboru przyszedł nam z pomocą jeden z casterów LCS, czyli Josuhua „Jatt” Leesman. Jak większość graczy LoLa wie, jego umiejętność ostateczna polega na ograniczeniu pola widoczności całej drużynie przeciwnej. Dlatego wtedy drużyna zmuszona jest do komunikacji pingami w grze lub słownej, by dowiedzieć się, gdzie są przeciwnicy.

Od momentu, gdy gracze zmuszeni są grać w swoich gaming housach, zamiast w studiu zmieniła się jeszcze jedna rzecz oprócz atmosfery publiczności. Jak tłumaczy Jatt, w przeciwieństwie do gry na scenie, gdzie gracze są ustawieni obok siebie w swoim GH, gracze często nie siedzą w rzędzie obok siebie lub nawet… w tym samym pokoju. Z tego powodu często nie jest dostępna możliwość popatrzenia swojemu koledze z drużyny w ekran, aby powiększyć swoje spektrum widzenia o to, co widzi nasz kolega.

Od zawsze “Paranoia”, czyli jego superumiejetność, była stosowana na mapie by flankować lub wyłapywać zazwyczaj prostych do zabicia carry przeciwnika, stąd przy takich wyborach jak Aphelios, Miss Fortune czy Varus na dolną alejkę, którzy są mało mobilni i nie mają jak uciec, jego umiejętność ostateczna jest bardzo efektywna.

Możliwe, że w następnych meczach, gdy C9 pokazało już, jak dobry w prawidłowym wykonaniu może być teraz ten bohater, będziemy widzieć go częściej w rękach innych drużyn lub w fazie wykluczeń. A wy jak myślicie, Nocturne zagości nam w play-offach na dłużej? Czy może był tylko chwilowym wyborem i drużyny będą się lepiej przeciwko niemu przygotowywać?