LEC: G2 dalej w grze, Rogue pokonane!

lol lec g2 esports caps 2021
Fot. Riot Games

Do niedawna mecz pomiędzy G2 i Rogue nazwalibyśmy bezpośrednią walką o fotel lidera LEC. Dziś, pomimo innej sytuacji w tabeli, te starcia dalej elektryzują!

Rogue jeszcze nigdy nie wygrało z G2 w fazie zasadniczej. Jest jednak drużyną podchodzącą do tego spotkania jako lider letnich rozgrywek. Przez cały dzień mogliśmy obserwować wiele emocjonujących starć. Nie sposób jednak przejść obojętnie koło meczu, który bezapelacyjnie zapowiadał się na hit tej kolejki. Ten przyniósł nam potężną dawkę (jednostronnych) emocji i nieco zaskakujące rozstrzygnięcie.

G2 vs. Rogue

Renekton, Diana, Lucian, Tristana, Braum vs. Dr. Mundo, Viego, Orianna, Kalista, Nautilus

Od samego początku gry obie drużyny szykowały się na poważną wymianę ciosów. Pierwszy postanowili wyprowadzić gracze Rogue, a dokładniej ich reprezentanci na dolnej alei wchodząc bezpardonowo pod wierzę G2. Ich głupota heroizm został nagrodzony przelaniem pierwszej krwi przez Hans samę, ale i okupiony podwójną śmiercią. Łotrzyki w dalszym ciągu kładli nacisk na dolną część mapy, czego zwieńczeniem była wymiana smoka powietrznego za życie Inspireda tuż przed 6. minutą rozgrywki.

Zobacz też:   LEC: MAD znajduje zwycięstwo po szalonej grze!

Po początkowej jatce w dolinie przywoływaczy, zrobiło się trochę spokojniej. Drużyny wróciły do swoich obowiązków na liniach i kontrolowały przebieg gry. Sielankę przerwało zabójstwo dokonane na junglerze Rogue po walce 2v2 na górnej alei w 11. minucie. Od tego momentu rozpoczął się koncert nieporadności Hans samy i spółki. G2 zabezpieczyło smoka ognistego oraz zdobyło kolejne dwa kille na swoich przeciwnikach. Zwiększyli tym samym swoją przewagę w tej statystyce do 5 co przełożyło się na różnicę w złocie rzędu 3 tysięcy.

Starannie do celu

Samuraje zaczęli w swych atakach robić się coraz to bardziej bezczelni. Podejście z Heraldem w celu zdobycia zewnętrznej wieży nie mogło obyć się bez dodatkowego zabójstwa. Po kolejne kille nawet solowo zaczął wybierać się także Rekkles. W wyniku tej agresji G2 prowadziło w statystyce zabójstw już 9-1 i to w 18. minucie! Od tego momentu komentatorzy powoli zaczęli dopisywać dwunastą porażkę Rogue w starciach z G2 podczas wszystkich dotychczasowych faz zasadniczych LEC.

Zobacz też:   LEC: Fnatic na fali! Zajmują pierwsze miejsce w tabeli!

I znów nadszedł moment spokoju na mapie, choć był tylko pozorny. G2 kontrolowało kolejne ruchy przeciwnika i powoli zaczynało zaciskać pętle na jego szyi. Rekkles dołożył następne solowe zabójstwo (tym razem na Larssenie), a Samuraje dołożyli kolejne dwa smoki i Barona. Był to w zasadzie początek końca Rogue. Stać ich było jedynie na ostatnią walkę drużynową w ramach bezradnej obrony inhibitora. Ich próby okazały się być jednak daremne i chwilę później Nexus rozsypał się na kawałki. Na meczowym zegarze była dopiero 27:40.

Takiego G2 potrzebujemy!

Pewna, dynamiczna i pełna mądrości gra G2 miała prawo się podobać. Skorzystali na błędach rywali, sami ich nie popełniając. Rozwaga z jaką dążyli do zwycięstwa godna jest podziwu, a Rekkles (11/1/3) rozdający karty znów przypominał tego z czasów Fnatic. Tylko tak walczące G2 może wrócić na należne im, topowe miejsce w tabeli LEC, czego sobie i Państwu życzę.