Czy ktoś jest wstanie zatrzymać EDward Gaming?

Fot. Edward Gaming / Twitter
Fot. EDward Gaming / Twitter

Po dwutygodniowej przerwie powróciły zmagania w lidze chińskiej. W niej mamy w tej chwili dominatora, który jest nie do powstrzymania, czyli EDward Gaming.

EDG poprzedni sezon mogło uznać za najgorszy w ich bardzo długiej historii. Wiosną legendarna organizacja zajęła 5-6 miejsce, a latem nawet nie dostała się do fazy pucharowej. W 2021 rok weszli z dwoma zmianami, jednak wielu ekspertów nie było pewnych, czy to wiele pomoże. Sam stawiałem ich na ósmej pozycji w swoim power rankingu, co możecie zobaczyć tutaj.

Zobacz też:   Power ranking LPL: Drużyny na miarę playoff!

Zacięta seria na FunPlus Phoenix

Mecz pomiędzy EDG, a FPX odbył się na początku splitu. Wtedy obie drużyny miał rekord 1:0 i dopiero zaczynały swoją drogę. Jednak z perspektywy czasu to starcie przybiera na wartości, gdyż to te drużyny zajmują aktualnie pierwsze i drugie miejsce w LPL.

Pierwsza mapa od początku była w rękach EDward Gaming. Najwięcej presji robił duet Flandre i Jiejie na znanym w esporcie połączeniu Renektona i Nidalee. Gra EDG jednak nie przypominała typowego dla Chin młyna. Była raczej uporządkowana wyważona. Wynik w zabójstwach w 33 minucie wynosił 6-2, a ekipa Meiko miała już duszę piekielnego smoka. Zaraz później EDG rozgromiło rywali w walce drużynowej na rzece i zakończyło rozgrywkę.

Na drugiej mapie znów w początkowej fazie gry dominowało EDward Gaming. Jednak potem trochę się gubiło, a FPX lepiej rozgrywało teamfighty. Duży błąd w kluczowej walce popełnił Viper, gdyż za bardzo poszedł do przodu i przeciwnicy go wyeliminowali, za nim doszli do niego sojusznicy. Błędem, który zakończył drugą mapę było teleportowanie się do bazy Jiejie w miejscu, gdzie rywale mieli wizję.

Na trzeciej mapie EDG miało fatalny start, głównie z powodu skutecznych zejść grającego Rumblem Doinb na dolną aleję. W 26 minucie FunPlus Phoenix prowadziło 7-2 w eliminacjach. Sytuację ratowała przewaga w farmie na środkowej alei i wspomnianej dolnej stronie mapy. Za to losy rozgrywki odwróciły się po wyłapaniu Nuguri’ego i wzięciu Nashora. Potem o wszystkim zadecydowała walka pod smokiem w 34 minucie. W niej górą było EDG, głównie za sprawą operującego Gragasem Flandre, ponieważ oddzielił przeciwny botlane od reszty drużyny.

EDward Gaming 2:0 BiliBili Gaming

Mecz EDG z BLG był pierwszym starciem tych obu drużyn po dwutygodniowej przerwie w lidze. Uważam, że dodatkowym smaczkiem jest to, że przed sezonem oba zespoły stawiano zaraz obok siebie w różnych power rankingach. Jednak przebieg zdarzenia był bardzo jednostronny. Co prawda przeciwnicy popełniali sporo błędów, zwłaszcza Biubiu ze swoimi zbyt szalonymi zagraniami. Aczkolwiek EDward Gaming pokazało fenomenalną formę. Obie mapy zakończyli przed trzydziestą minutą. Największe wrażenie robiła ich gra wokół Heroldów oraz ich wykorzystanie. Wzięli aż trzy z czterech i z pierwszymi dwoma zrobili 3 opancerzenia i jedną wieżę. Natomiast z ostatnim zniszczyli aż dwie struktury przeciwnika. Również walki w ich wykonaniu są czystą poezją, a najbardziej ta z drugiej mapy wczorajszego spotkania.

Czy ktoś jest w stanie zagrozić EDward Gaming z taką formą? Nie mam pewności, normalnie w tej roli stawiałbym FPX, ponieważ byli bliscy dokonania tego. Jednak ostatnio mają problemy z obsadzeniem pozycji junglera. Dwójka ich leśników ma problemy przez przeszłe ustawianie meczów. To zmusza ich do wystawiania Tiana, który z powodów psychicznych zrobił sobie przerwę od tej gry i nie jest w swojej najlepszej formie. Ciekawie wygląda również Team WE, gdyż w tym tygodniu wygrało na wspomniane FPX i na umiejące zaskakiwać eStar. Poza tymi zespołami powoli rozkręcają się także: Top Esports, Royal Never Give Up i JD Gaming.

Tabela i terminarz LPL

Do końca sezonu pozostało jeszcze sporo meczów, które będą się odbywać prawie codziennie aż do 28 marca. W najbliższym czasie EDward Gaming zmierzy się z Invictus Gaming w piątek około 12:00), a parę dni później z Rogue Warriors i RNG. Aktualna tabela ligi prezentuje się tak: