Szansa dla Ravena czyli Vitality.Bee

Fot. Illuminar Gaming
Fot. Illuminar Gaming

Powoli żegnamy się z 2020 i witamy z 2021. Zmiany następują nie tylko w kalendarzu, ale także wśród lig regionalnych w LOLu.

Historia Vitality.Bee i klątwa 2020

W 2019 Vitality stworzyło własną akademię o nazwie Vitality.Bee. Zmusił ich do tego wymóg Riotu, mówiący o tym, że każda drużyna LEC musi ją posiadać. Już w tamtym momencie widzieliśmy różne podejścia – słabsze i mocniejsze formacje. Vitality postanowiło jednak zainwestować w młodych oraz obiecujących graczy tj. Skeanz, oraz Saken, którzy zaliczyli duży progres podczas występu w tej drużynie.

Niestety tamto wcielenie drużyny nie zyskało większych sukcesów. Tak, zdobyli drugie miejsce w letniej edycji LFL 2019, jednak dosyć boleśnie pożegnali się z Play-inami EUMasters, finalnie przygrywając 0-2 na BIG. 

Nastał 2020. Jeśli miałbym znaleźć najlepsze uosobienie dla tego felernego okresu, wskazałbym na Vitality.Bee. Przygoda rozpoczęła się cudownie -skład złożony z samych gwiazd na papierze wyglądał super. Dostaliśmy Yoppę, który był uznawany za najlepszego topa spoza LEC, Nji’a, który po okresie w Fnatic Rising prezentował się dobrze oraz Saken’a, będącego w tym okresie marką samą w sobie. Do tego duet Lucker + Steelback. Co mogło pójść nie tak?. Jak się dowiedzieliśmy, wszystko – przez problemy z wizami akademia nie mogła zupełnie trenować. Zresztą przez cały wiosenny split mieli aż 4 graczy na górnej alei, wliczając w to Luckera. Yoppa nie zagrał ani jednego meczu, zaś Saken grał w dwóch formacjach – w głównym składzie oraz akademii.  Underdogs 2020 dało nam promyczek nadziei  – Vitality wygrało ten turniej. Jednak podczas letniego splitu LFL organizacja żonglowała leśnikami między głównym składem. Finalnie nie dostali się ani razu na EUMasters, a dodatkowo podczas letniego splitu nie zagrali nawet w playoffach.

Najbardziej niedoceniany polski toplaner czyli Miłosz „Raven” Domagalski

Jak to jest, że na naszej polskiej scenie niektórzy gracze mimo ogromnego talentu są po prostu ignorowani? Spójrzmy na przykład Miłosza „Ravena” Domagalskiego. W 2020 stworzyliśmy legendę Sinmivaka oraz Melonika, nawet doceniliśmy Kackosa. Przy tym całkowicie zlekceważyliśmy gracza, który w mojej opinii jest lepszy od tej trójki. 

Zacznijmy od samego początku – Raven zaczynał na naszej Polskiej scenie. Za czasów DPD oraz Wisły Płock w 2018 , mówiło się o nim, że ma ogromny potencjał. Niektórzy wręcz porównywali go do nieoszlifowanego diamentu. Adrian „Hatchy” Widera w tamtym okresie wypowiadał się, że w szczytowej formie Raven jest być może najlepszym Polskim toplanerem. Jego jedyną wadą były wahania formy. Jednak i tak pokazywał się naprawdę dobrze. Dochodzimy jednak do pewnego czarnego momentu w tym scenariuszu – dojścia Ravena do IHG. Pojawiły się wtedy problemy ze szkołą,  a zbyt duże oczekiwania fanów spowodowane najmniejszym doświadczeniem Ravena z całego zespołu zapoczątkowały traktowanie go jako kozła ofiarnego. Fani nie zostawili na nim suchej nitki. Kilka średnich występów wystarczyło, by go skreślić oraz o nim zapomnieć. Jego miejsce w ówczesnym IHG zajął Glebo.

Po wiosennym splicie obiecujący Toplaner zdał maturę i w końcu mógł zacząć grać profesjonalnie. Niewystarczające warunki do rozwoju zmusiły go do wyemigrowania do Włoch. Odnalazł się w Qlash Forge, gdzie trafił do naprawdę dobrego składu. W tym okresie Raven naprawdę zaczynał się rozwijać, starał się ustabilizować swoją formę. Finalnie jednak nie dostał się na EUMasters. Dobre występy indywidualne pozwoliły mu dostać się do Team Queso w Hiszpanii. W tym momencie dochodzimy do najważniejszego okresu – 2020 roku. Na papierze nie osiągnął w nim olbrzymich sukcesów – moim zdaniem dwukrotne dojście do Playoffów LVP nie jest wybitnym osiągnięciem. Jednak patrząc na pozostałą część składu, doskonale widzimy, ile wniósł do formacji. 

Jestem zdania, że Raven był najlepszym lub drugim najlepszym toplanerem, jeśli chodzi o całokształt. Już po wiosennym splicie wielu ekspertów dawało go wysoko w swoich rankingach – zazwyczaj lądował w okolicach trzeciego lub czwartego miejsca. W team Queso właściwie sam wygrywał spotkania. Raven bardzo dobrze wykorzystuje teleportacje do wykreowania przewagi lub do pomocy swojej drużynie.. Do tego, jest typowo mechanicznym toplanerem – doskonale rozumie każde zestawienie oraz wie jak wycisnąć z danego matchupu 100%. Bez problemu dostosowuje się do każdej mety, jednak jego najbardziej znanymi postaciami na ten moment są Aatrox, Gangplank oraz Wukong. 

Patrzcie uważnie na tego toplanera, ponieważ w 2021 zobaczycie, jak dobry on jest. Nareszcie ma szansę pokazać, że nie odstaje w żadnym stopniu od czołówki, jaką jest Agresivoo oraz IBO.

Leśnik z doświadczeniem a zarazem kapitan Jonas „Memento” Elmarghichi

Ten skład zdecydowanie potrzebuje lidera, który połączy puzzle złożone z indywidualistów. Niewielu jest graczy, którzy po prostu chcą być kapitanem danej drużyny, jednak Szwed zdecydowanie jest taką osobą. Możecie go kojarzyć z LEC, gdzie grał w barwach Roccat oraz Schalke.Tam wydawał się przeciętniakiem, jednak należy pamiętać, że średniak w najwyższej lidze rozgrywkowej to nadal bardzo dobry zawodnik w ligach regionalnych. Jeśli ktoś słabo wypadał w LEC, to w żadnym stopniu nie oznacza, że będzie odstawał w topowych drużynach ERL’ów. 

W 2020 Prime League było bardzo zastawioną ligą, która przez aż 8 dobrych drużyn lekko zastopowała rozwój niektórych graczy. Ten rok był dla Memento rokiem stagnacji, jednak wierzę, że 2021 będzie dla niego rokiem rozwoju. Z drugiej strony znowu będzie walczył w najmocniejszej poziomowo lidze w ERL’ach, co może mieć wpływ na jego występy. Nie jest wybitny mechanicznie, zresztą nigdy nie był uznawany za doskonałego w tej dziedzinie dżunglera. Jednak jego największą siłą jest doświadczenie oraz nawigowanie drużyną. Zawsze stara się dowodzić, a mimo braków w mechanikach jest agresywnym leśnikiem, który kocha robić presję na liniach. W mojej opinii jego styl w tej formacji może wybrzmieć. W tej drużynie może grać wokół każdej linii. Dodatkowo liczę na dobrą synergię ze środkową aleją, ponieważ Diplex pokazał w poprzednich splitach, że uwielbia współpracować z leśnikiem i roamować do bocznych alejek.

Objawienie 2020 czyli Dimitri „Diplex” Ponomarev

W poprzednim roku nie mieliśmy wielu objawień na środkowej alei. Większość wybitnych Midlanerów jest od krótszego lub dłuższego czasu na scenie. We Francji pojawił się znikąd Vetheo, który od razu wylądował w LDLC, do tego możemy wymienić jeszcze Toucouille – gracza GamersOrigin. A w Polsce? Tutaj mieliśmy Czajka, wobec którego były duże oczekiwania. Jednak  były to nazwiska, które od razu wylądowały w topowych drużynach.

Na początku poprzedniego roku, nikt nie spodziewał się tego, że Diplex okaże się takim kotem. Został wzięty z Soloq, gdzie bez większego problemu utrzymywał Challengera. Sam na początku tego roku nie spodziewałem się po nim ogromnych sukcesów. Także w wiosennym splicie widzieliśmy dopiero zalążek jego zdolności. Przełom nastąpił dopiero w kolejnym splicie. Razem z Canee całkowicie rozgromili swoich przeciwników. Ich synergia stawała się lepsza z meczu na mecz. Kto wie, czy OP Innogy nie dostałoby się na EUMasters, gdyby Canee nie został wykupiony tuż przed playoffami do SK Gaming? 

Dimitri jest szalenie agresywnym graczem, który kocha wywierać presję na swoim przeciwniku. Wie kiedy może pushować linię, by nie zostać zgankowanym. Druga rzecz, która u Diplexa jest strasznie cenna, to zdolność roamowania do bocznych alejek. Ma świadomość, kiedy może zejść na boczną alejkę i wynieść z tego korzyści dla calutkiej drużyny. Mechanicznie również plasuje się naprawdę wybitnie. Kocha grać niekonwencjonalnymi wyborami – Kled, Velkoz, Cho’gath nie są powszechnymi pickami, jednak on doskonale wie, kiedy może ich używać. Nie mówiąc już o jego ikonach, jakimi są Qiyana oraz Diana. Zresztą dzięki tej pierwszej zyskał taką ogromną popularność. Jego wyczucie oraz mechaniki wręcz zachwycają.

Zdecydowanie jest jednym z najbardziej obiecujących Midlanerów tego roku. Nawet wśród ekspertów można było usłyszeć opinie, że już w tym momencie mógłby grać w drużynie LEC. Jednak w mojej opinii, taki debiut byłby za wczesny. W tej formacji zdecydowanie może się rozwinąć. Ma także aktywnego leśnika – Memento, który jest podobny stylistycznie do Canee. W tym momencie Diplex musi tylko udowodnić, czy obecne nadzieje wokół jego osoby faktycznie zostaną zrealizowane.

Gwarancja solidności czyli duet HustlinBeasT oraz SMILEY

W ligach regionalnych nie mamy aktualnie bardziej stałego oraz stabilnego duetu, który z przerwami gra ze sobą od 2018 roku. Jednak nie widać, aby byli ze sobą zmęczeni, a wielu dłużej grających ze sobą graczy ulega wypaleniu. W pewnym momencie zaczynają stawać w miejscu i nie widać po nich śladu rozwoju. Nastaje stagnacja, jednak w wypadku Szwedów ten problem zdecydowanie nie istnieje. Wręcz przeciwnie –  widać jak ich duet w dalszym ciągu dojrzewa i staje się jednym z najlepszych w calutkiej Europie.

Jestem w stanie powiedzieć, że w ciągu dwóch lat byli najlepszym duetem we Francji, niezależnie od konkurencji. Chociaż w tym roku poziom na dolnej alei jeszcze bardziej wzrośnie, jestem pewien, że Smiley z Hustlinem w dalszym ciągu będą dotrzymywać kroku swoim konkurentom.

Czy 2021 będzie rokiem odkupienia dla tej formacji?

W tym roku Francuzi obrali zupełnie inny kierunek. Jednak czy gorszy? Obecny kształt Vitality.Bee bardzo mi się podoba.

Im dłużej o tym składzie myślałem, tym bardziej mnie on intrygował. Mam wrażenie, że wielu ekspertów z jakiegoś powodu dyskredytuje tych zawodników. Ja jednak mam nadzieję, że zobaczymy ich na EUMasters!