Pierwszy weekend LEC za nami!

lol lec fnatic nemesis selfmade
Fot. Michal Konkol / Riot Games

Poniedziałek rozpoczynamy od porannej kawki i podsumowania drugiego dnia LEC.

Team Vitality vs MAD Lions. Mecz dość mocno jednostronny, Lwy grają przepiękną ligę drużynowa, ładnie grają mapą, dobrze się na niej odnajdują i zdecydowanie ogrywali tym aspektem właśnie Vitality. Na plus myślę znów Saken, który próbował ugrać to spotkanie Cassiopeią. Za to kompletnie nie podoba mi się obecna forma Humanoida. Bardzo mało widoczny, a gdy już go zobaczymy głównie poprzez głupie decyzje i słabe zagrania. Sytuacja z jego solowej akcji na górnej alejce przeciwko Sakenowi i Skeanzowi, gdzie missuje wszystkie skillshoty następnie ginie pozostanie widzom na długo w pamięci. Mimo wszystko MAD zagrało ładna grę i Carzzy pozostawił również miłe wspomnienia ze swojej gry.

Excel Esports vs Rogue. Wow, Wow, Wow! Ile w tym meczu się działo! Ile tutaj było emocji!

Całkowity rollercoster od prowadzenia w początkowej fazie gry przez Excel, gdzie biorą z łatwością inhibitor na górnej alejce przy pomocy Heralda, aż do jednej walki drużynowej po której Rogue bierze Barona Nashora.

Następnie to Rogue zaczyna swoją dominację i konsekwentnie zamyka mecz. Trzeba podkreślić duże znaczenie Finna, Larssena i Hans Samy, bo moim zdaniem ta trójka zagrała fantastyczne spotkanie! Finn na Mordekaiserze robił magiczne rzeczy! Larssen potrafił wyczekać do fazy gry w której Vlad sieje zamęt i spustoszenie. Dodatkowo w kolejnej grze widać, jak Hans Sama odnajduje się w meczu i myślę, że było to brakujące ogniwo Rogue, aby stworzyć perfekcyjną drużynę.

Origen vs Schalke 04. Kolejna dość jednostronna gra Origen. Dominowali na prawie każdej linii. Nukeduck co robił na tej LeBlanc to jest coś niesamowitego. Kompletnie wykluczył Abbedagge z gry, który po świetnej grze w pierwszym dniu rozgrywek drugiego nie mógł zrobić już nic. Upset myślę w końcu znalazł drużynę, w której może rozwinąć skrzydła i robi to doskonale. W tej grze dosłownie ora przeciwników Senną.

Raczej prosty i przyjmiemy mecz dla Origen, od początku do końca prowadzony zgodnie z ich planem. Szkoda trochę Forg1ven, który mimo w miarę dobrej gry na razie odnosi tylko porażki.

Fnatic vs Misfits. Mecz rozpoczął się od niecodziennego wyboru dla Dan Dana – Nocturna na topie. Bardzo odważny pick, jednak koniec końców nie wyszło to zbyt dobrze, a Bwipo potrafił kompletnie zdominować linię Aatroxem i pokazać na co go stać. Rekkles na Aphliosie w tym meczu wyglądał cudownie i spokojnie radził sobie z przeciwnikami. Fnatic od początku spotkania dominowało.

W całym meczu mogliśmy zauważyć też kilka błędów pozycyjnych Hylissanga czy też naszego rodaka Selfmada, którzy potrafili oddać darmowe zabójstwo w lesie dla przeciwnej drużyny za zero. Drobne błędy kolegów nie sprawiły, że Rekkles zwolnił tempa i ostatecznie praktycznie sam robił grę dla swojej drużyny co w rezultacie pozwoliło wygrywać wszystkie walki i zamknąć mapę na swoją korzyść!

G2 Esports 1-0 SK Gaming. Mecz G2 ponownie rozpoczęło od lekkiego oddania przewagi przeciwnikowi. Jednak dość szybko się otrząsnęli i przeszli do standardowej dla siebie ofensywy. Drużyna wiele elementów tego powrotu zawdzięczała genialnemu Jankosowi i jego Lee Sinowi.

Na pochwały zdecydowanie zasłużył również Perkz, jego Zoe była zdecydowanie lepsza od tej Humanoida i naprawdę bardzo dużo znaczyła dla drużyny samurajów.

Zdecydowanym filarem drużyny był jednak dzisiaj Mikyx, to jego engage i kontrola mapy na Rakanie pozwoliły wyłapywać przeciwników raz po raz i ostatecznie zamknąć mapę.

Podsumować to spotkanie można jako najbardziej typowy schemat rozgrywki dla G2. Lekka przewaga dla przeciwnika w początkowej fazie gry, później czekają aż ci poczują się zbyt pewnie i popełnią błąd, a to prosta droga do dominacji nad całą mapą. Za tydzień przekonamy się czy ta sama sztuczka zadziała na Team Vitality oraz genialne Origen.