Czy to ma jakiś sens?

CSGO CLEANT
Fot. ESL

Rosnące inwestycje, większe zainteresowanie oraz samoświadomość konsumenta, kolejni sponsorzy.

W konsekwencji jednak największym sukcesem (kwalifikacje Flashpoint) może pochwalić się drużyna złożona na kolanie, która kilka tygodni wcześniej nie miała nawet stałej piątki (po odejściu Hadesa).

Gdzie AGO z 7-osobowym rosterem i największym wydarzeniem w Polskim esporcie goniącym poprzedni raz po raz? Okej, to świeża sprawa, dajmy im czas. Co jednak z profesjonalnymi testami i eliminacjami do pierwszej piątki? Z tego co wiem, miały tam być perełki, które pasują do siebie kolorem. Na ten moment jednak wygląda to bardziej jak zlepka klocków z innego pudełka, czy puzzli, jak kto woli.

Gdzie Illuminar, które swego czasu było nadzieją na wyjście z tej beznadziei. Ja rozumiem, że słabszy okres, ale bawić się od razu w wymienianie całego składu, zwłaszcza na graczy młodych i niesprawdzonych, jest lekko mówiąc nierozsądne.

Nie sugeruję oczywiście, że nie powinno się inwestować w młodych. Należy to robić, jednak rozsądnie. Dobrym przykładem może być tu AGO (tak, potrafię mówić o nich pozytywnie). Jeżeli młody gracz kończy szkołę lub chociażby z niej rezygnuje i od razu, z automatu, tylko dlatego, że jest młody i utalentowany, dostaje pewne miejsce w składzie, pewne pieniądze i stabilność bez względu na wyniki, to nie dziwny się potem, że bez sukcesów motywacja spada, a sam gracz zaczyna być określany jako ten, co mu ego wywaliło w kosmos.

Dawanie komuś czegokolwiek, za darmo, bez pracy jest dla tej osoby niszczący. Jak w prawdziwym życiu, tak w esporcie. Jeżeli przyzwyczaimy osobę do tego, że wszystko dostaje na tacy, to nie dziwmy się później, że się rozleniwia.

Tutaj znowu, nie sugeruję, że profesjonalizacja, ustabilizowanie sceny jest złe. Bardziej mam na myśli to, że w przypadku młodych graczy, którzy bądź co bądź są naszą nadzieją na lepsze jutro dla sceny, te bodźce należy dawkować.