Podsumowanie pierwszego dnia LEC!

LoL This is LEC
Fot. Riot Games

Oprócz kilku fascynujących i zaskakujących spotkań, mieliśmy również te bardziej monotonne, ponad 30 minutowe maratony.

G2 Esports vs MAD Lions. G2 wygrywa swoje pierwsze spotkanie w europejskich rozgrywkach z małymi błędami i problemami. Mecz rozpoczął się dominacją samurajów, w której trochę się pogubili. Bardzo szybko wykorzystał to Shadow i Mad Lions zrobiło sobie przewagę ponad 2 tysięcy golda, zyskali oni smoka i pierwszego Heralda. Następnie G2 wzięło się za siebie, począwszy od wykluczenia Humanoida na midzie, aż po rotacje na mapie i wygrywanie walk drużynowych. Zdecydowanie wybranie Nautilusa przeciwko Apheliosowi było strzałem w dziesiątke. Carzzy od zejścia z linii nie miał życia, mimo przewagi w goldzie. Bardzo ładna gra Capsa, perfect KDA, uczestniczył przy każdym zabójstwie swojej drużyny. Perkz zaliczył dobry występ na midzie. Ładne pozycjonowanie, nie bawił się w 1vs1, kiedy jego drużyna przegrywała (jak Caps momentami w tamtym sezonie), był pewnym punktem drużyny w kluczowym momencie i spowodował, że Humanoid wydawał się nieobecny po 10 minucie. Jankos niewidoczny zbytnio w early gamie, jednak miał kilka dobrych zagrań. Bardzo ciekawy mecz z pewnością dla przyszłych drużyn podejmujących G2. Grają oni bardzo dobrze z deficytem złota, co zaznaczył Caps podczas wywiadu pomeczowego.

SK Gaming vs Team Vitality. Bardzo długi i nudny mecz, co chwile jakaś inna drużyna prowadziła przez błędy tej drugiej. Dużo chaosu, mało planu. Zaczęło się od smoka dla Vitality, co z automatu skutkowało divem na topie i śmiercią Cabocharda. Trzeba wyróżnić Sakena, przynajmniej w początkowej fazie gry, w której grał jak totalny szef, potem jego drużyna mocno odstawała i zazwyczaj zostawał sam, co kończyło się często jego śmiercią. Trick był niewidoczny. Mnóstwo błędów i mało obrażeń. Po drugiej stronie trzeba wyróżnić Skeanza, bo z początku ładnie przewidywał ganki Tricka i znajdował się tam, gdzie był potrzebny. Comp też bardzo dobrze zagrał, ale sam wybór MF niestety się nie sprawdził. Warto wspomnieć o tym, że przy statystykach 1/0/1, Comp miał już full build i 90 farmy przewagi nad Crownshotem, który kompletował ostatni item. Z ciekawszych momentów tego meczu można zaliczyć jeszcze zabranie Eldera przez Tricka w 41 minucie, po bardzo słabej walce drużynowej SK i wykluczeniu apheliosa przez Vitality. Końcówka meczu to festiwal błędów Vitality. Kompletny brak kontroli na mapie, oddany środkowy inhibitor, po czym dolny. SK nie wracając się do bazy, kończy grę.

Rogue vs Misfits. Mecz rozkręcał się bardzo powoli. Od dość ładnego ganka naszego Polaka z Rogue w którym ginie Denyk. Pierwszy Herald wpada na konto Rogue, jak i pierwsza wieża na topie, niestety tracą tym samym już drugiego smoka. Trzeba wyróżnić Inspireda za bardzo ładne granie wokoło swojego bota i ładowania złota w apheliosa, będąc zawsze tam, gdzie trzeba i ubezpieczając ich. Larssen non-stop pięknie wyłapuje i wyłącza LeBlanc z gry, dzięki czemu zabijają potem też Razroka i wygrywają walkę, która umożliwia im przypisanie drugiego już smoka na swoje konto. Larssen jest cudowny i nie daje żyć Febivenowi. Jedyny gracz z Rouge, który nie wyglądał najlepiej, jest Finn, który odstawał od drużyny. Jeszcze raz muszę wspomnieć o tym, że jest to bardzo słaby pierwszy występ Razroka, który raz po raz zostaje wyłapywany, albo ginie w walkach. W 32 minucie pierwszy słabszy fight, po czym Misfits idzie pod barona. Larssen znów zabija Febiego, a następnie jeszcze dwie inne osoby na baronie. Mecz trochę przyśpieszył. Obie drużynie się nie zatrzymują i szykują się na następnego smoka, którego zdobywa Rogue, zdobywając też 4 ocena, a następnie inhibitor. Niedługo później Rogue zdobywa barona, wygrywając tam również walkę drużynową i bez problemu wchodzą do bazy przeciwnika, domykając grę.

Excel Esports vs Schalke 04. Mecz rozpoczął się od śmierci Expecta, który grając Mordekaiserem, przegrał 1 na 1 na topie na Ornna Odoamnne (btw. Ornn jest broken). Następnie wydarzyła się piękna akcja na midzie, gdzie Abbedagge postanowił posmurfować. Zatrzymał w miejscu dwie osoby swoim ultimatem i na spokojnie zabił Yasuo. W międzyczasie Excel zdobyło infernala, a Schalke mountaina. 15 minuta, Schalke inicjuje bota, nie zabierając nikogo do grobu, lecz zdobywają pierwsza wieże. Niedługo po tym wyłapywany jest Forg1ven na topie, ale Abbedagge gra jak totalny szef i robi triple killa, a chwile potem zabija Mickeya! W mid-gamie jest miarę równo w goldzie, około 2k przewagi niemieckiej organizacji, mimomimo że widać, dość duża przewagę Schalke. Drużyna Forg1vena zainicjowała barona oraz walkę, w której adc Schalke w końcu się pokazał z dobrej strony. Koniec końców walka zakończyła się wynikiem 4 za 4, ale tylko dzięki dobremu pozycjonowaniu się Greka! Całą sytuację lepiej wykorzystało Excel, zabierając następnego smoka na swoją korzyść. Schalke znów inicjuje, tym razem w jungli swojego przeciwnika. Własnoręcznie zainicjowaną walkę przegrywają, a Excel automatycznie idzie na barona, którego chwile później zabiera GILIUS!! Cóż za powrót tego leśnika do LEC! Dzięki temu jego drużyna zgarnia jeszcze smoka i zaczyna przepuszowywać linie. W 40 minucie Excel robi piękną walkę drużynową, gdzie Patrik zagrał jak bóg, i poprowadził do grobu trzech przeciwników. Można nawet powiedzieć, że został okradziony z penty. Następnie z cała swoją drużyną poszli na bazę przeciwnika i dokończyli dzieło. Pierwsza porażka Forg1vena!

Fnatic vs Origen. Mecz tygodnia zaczyna nam się od lekkiej dominacji Fnatic, w której jednak gubią rytm, a Origen wyciąga dla siebie trzy zabójstwa. Fnatic jednak gra całkiem dobre makro i zbiera dwa początkowe smoki i wieżę na midzie, będąc do tyłu w goldzie. Trzeba również pochwalić supporta OG, ponieważ na tym Rakanie, którego dostał, prezentował znakomite inicjacje, oraz deinicjacje. Przy walce o trzeciego smoka, Origen zgarnia dwa fragi i stwora powiększając swoją przewagę. Fnatic próbuje cały czas forcować walki, a OG po prostu wysyła Alphariego na boczne linie, gdzie Bwipo nie może sobie z nim poradzić 1 na 1, będąc do tylu. Selfmade w 27 minucie podejmuje decyzje wzięcia szybkiego barona, co okazuje się strzałem w dziesiątkę, ponieważ trejdują go za smoka. Przed kolejnym smokiem piekielnym, obie drużyny zgrupowały się na środkowej lini. Tam znów dochodzi do walki, w której OG wygrywa po raz kolejny, trzeciego już smoka, który już znacząco dodał im statystyk. Kolejnym celem jest baron, którego nie udaje się jednak zrobić, przez wzgląd na mocny nacisk Fnatic. Cała ta sytuacja kończy się base racem i obie drużyny zgarniają dla siebie inhibitor. Kolejną walkę na midzie wygrywa Origen, a w tym czasie Alphari teleportuje się do bazy przeciwnika i zgarnia dwie wieże Nexusowe, zostawiając otwarty nexus, a reszta drużyny goni za przeciwnikami i zgarnia czwartego już smoka piekielnego. Tym samym zgarniają infernal soul. Wycofane Fnatic, odpushowuje linie a w międzyczasie Xerxie z drużyną zbierają dla siebie Nashora. Alphari wygrywa 1 vs 2 na topie na Selfmada i Nemesisa, co jest gwoździem do trumny Fnatic. Do toplanera dołącza drużyna i razem kończą rozgrywkę, stawiając mocny argument na swoją korzyść w psychologicznej wojnie LEC.