Fnatic nie bez problemów przeprawia się przez Origen

lol lec fnatic bwipo
Fot. Tina Jo / Riot Games

Fnatic wygrywa wczoraj z Origen 3-1, tym samym dzięki temu wchodzą do małego finału Spring Splitu, gdzie zmierzą się z MAD Lions. Ale jak wczoraj przebiegała seria? Zapraszam was na małe podsumowanie wczorajszej BO5!

Pierwsza mapę Fnatic wygrało 14-1, przejeżdżając się wręcz po rywalach, wzięli kompozycje ze świetną inicjacją, a Origen po prostu dawało się wyłapywać, dzięki czemu pozwolili drużynie Rekklesa dość szybko się rozpędzić. Draft Origen wcale nie był zły, mieli trochę de-inicjacji, bardzo silny bot lane, jakim jest Ezreal + Yummi, dzięki temu Upset powinien mieć dość łatwą linię, gdzie spokojnie by się skalował do tej środkowej fazy gry, gdzie powoli kompozycja Origen zaczęła by wybrzmiewać. Jednak tak się nie stało po przez średnia grę i częste łapanki od strony Fnatic. Różnica w złocie zmieniała się bardzo szybko dla drużyny Nemesisa, dzięki temu tez ten mecz nie potrwał długo i spokojnie mogli oni zabezpieczyć ta mapę.

Druga gra, mimo lekkiej poprawy Origen była powtórka z pierwszej, to Fnatic wychodzi lepiej na walkach drużynowych i grają lepsze macro. Nemesis na Dianie pokazuje nam jak dobra ona jest w jego rękach, a Selfmade pięknymi R po prostu upraszcza swojej drużynie wygranie tego meczu. Drugi mecz w którym Origen oddaje Sennę i w tym przypadku Zileana. I ta dolna alejka wychodzi im naprawdę bardzo dobrze, Hylii dzięki swojemu ultimatowi, może co chwile ratować jak nie siebie, to sowich kolegów z drużyny. Kolejna prosta gra dla Fnatic, dzięki czemu jest na tamten moment 2-0 i wyglądało to jakby miało się zakończyć na trzeciej mapie.

Trzecia gra można określić cyrkiem Selfmada i Hylissanga, którzy razem zakończyli z statystykami 3/20/5. Dzięki temu Upset na Apheliosie bardzo szybko mógł się rozpędzić siejąc spustoszenie. Dodatkowo Qiyana Nukeducka z czasem miała stawać się słabsza, lecz było wręcz przeciwnie, ona w ogóle nie słabła bo Origen było aż tak rozpędzone. Piękna gra również od Xerxiego, który znajdował ganki na Gragasie wykluczając co chwile zawodników Fnatic. Jeszcze należy tutaj tutaj Destinego, bo zagrał naprawdę świetna grę na Threshu, bardzo dobrze inicjując gry swoim Threshem. Trzecią grę przejęło Origen kompletnie, dyktując co chwile warunki Fnatic i była już nadzieja na wynik 2-2.

Czwarta, ostatnia mapa była strasznie chaotyczna. Z początku to Origen znów przejęło inicjatywę i dyktowało to warunki Fantic. Wygrana górna alejka, wygrana dolna alejka, mecz zaczyna wyglądać tak jakbyśmy mieli już powoli przenosić się na 5 mapę. Ale właśnie wtedy to jedna walka drużynowa przy Baronie wyjaśniła sytuację meczu. Fnatic zabija czterech swoich przeciwników, biorąc przy tym Barona, a tym samym pałeczkę prowadzenia spotkania. Zaczyna się Split push, Fnatic bierze aż dwa inhibitory, a chwile później już cała grę. To mapa pokazuje nam jak bardzo jeden błąd może spowodować całkowitą zmianę sytuacji na korzyść jednej z drużyn.

Fnatic jest już od krok od wielkiego finału, a Origen będzie musiało się jeszcze trochę pomęczyć i zmierza się z dwójki Misfits lub Rogue, a następnie z legendarny G2!
A jak wam podobał się mecz Fnatic z Origen? Sądzicie że był na wyższym poziomie niż G2 z MAD?